logo

Aktualności

English version


Rysy 2010 PDF Drukuj Email
Wpisany przez kamiltula   
poniedziałek, 16 sierpnia 2010 20:37

Wyprawa na Rysy

 


Nasza wyprawa na Rysy zaczęła się od Wodzisławia Śląskiego lecz tak naprawdę dopiero od momentu wyjazdu z Krakowa w stronę Bukowiny Tatrzeńskiej można mówić o prawdziwie górskiej wycieczce. Jak każdy turysta szukaliśmy dobrej bazy wypadowej. Miejsca z którego na sam szczyt nie byłoby dalego a jednocześnie nie płacilibyśmy kroci za pokój czy kawałek miejsca na polu namiotowym. Po długich poszukiwaniach znaleźliśmy "Głodówkę". Miejsce które możemy z pewnością polecić każdemu kto wybiera się w Tatry. Nie tylko cena ale przede wszystkim piękne widoki i przyjaźnie nastawieni ludzie na miejscu sprawią, że na "Głodówkę" na pewno wrócimy. Kto wie, może już za rok.



http://www.glodowka.com.pl/



 

 

 

 

Tam właśnie spędziliśmy noc piątkową. Noc poprzedzającą nasze wejście na szczyt. Czas upłynął nam na rozmowach, przygotowaniu się do wędrówki, no i przede wszystkim na umieszczaniu wpisów na facebooku:D Pogoda na jutro? Zapowiadają przelotne deszcze ale po południu, a to czas kiedy powinniśmy byli już schodzić ze szczytu.

Sobota rano, około 5:10. Deszcz. Pierwsze wątpliwości. Oczywistym było, że w deszczu wyjście w góry byłoby nieodpowiedzialne, a samo zdobycie szczytu  niemożliwe. Na szczęście już po godzinie przestało padać a my mogliśmy wyjść ze schroniska. Pierwszą trudnością było dostanie się na Łysą Polanę jednak duże szczęście sprawiło, że po załapaniu autostopa byliśmy na miejscu dużo wcześniej niż pierwotnie zakładaliśmy.
Początkowy odcinek może wydawać się łatwy i nudny. Do Morskiego Oka wiodła nas bowiem droga asfaltowa, wzniesienie było nieznaczne co martwiło nas bardzo. Zdawaliśmy sobie sprawę, że im mniejsze wzniesienie na początku tym trudniejszą okaże się ostatnia część. Jedyną atrakcją tego etapu naszej wędrówki okazały się Wodogrzmoty Mickiewicza.


 

 

 


Po około 1,5h od Palenicy jesteśmy nad Morskim Okiem. To ostatnia szansa na posiłek, czy zakupienie pocztówek; za to pierwsza okazja na zrobienie paru "górskich" zdjęć. Jak widać pogoda nam sprzyjała.

 

 

 

 


Z Morskiego Oka należało udać się nad Czarny Staw. Tu czekało nas pierwsze dające się we znaki przewyższenie-około 200 metrów. Jak okaże się już za kilka godzin ten etap był tylko "spacerkiem". Na trasie było stosunkowo mało osób, mimo weekednu i pięknej pogody nie widzieliśmy ich zbyt wielu. Być może wpływ miała na to wczesna pora o jakiej wyruszyliśmy. Był to dobry czas na zrobienie kilku zdjęć, ale nie oddadzą one tego co widać na żywo.



 

 

 

 

 

 



 


Nad Czarnym Stawem rozpoczęło się prawdziwe zdobywanie szczytu. Patrzymy na mapę, podejście ma zająć nam około 3h. Przewyższenie około 900 metrów. Również sam widok robi wrażenie. Stopniowo zaczyna robić się coraz chłodniej. Na zboczach gór śnieg. Z tego miejsca czuć już te atmosferę gór  atmosferę, której nie odczuwa się w Sudetach czy Beskidach. Nabiera się też respektu do natury, dopiero tutaj widać jak maili i bezsilni wobec niej są ludzie. Chociaż sama trasa nie wydaje się być trudna to jednak przy nieodpowiednim przygotowaniu może być niebezpieczna.
"Im dalej w las tym więcej drzew"- powiedzenie, które pasuje jak ulał do naszej sytuacji. Im dłużej się wspinamy tym ciekwasze widoki, ale i większe przepaści, no i rozpoczynają się  łańcuchy. Okazuje się, że ludzie z rękawiczkami których widziałem na początku nie byli nadgorliwi a raczej doświadczeni :).



 

 

 

 



W czasie wejścia naszą obawę budziły chmury zasłaniające nieco szczyt. Nie przeszkadzało to zupełnie w wejściu, jednak liczyliśmy po cichu, że nagrodą za wysiłek będzie nie tylko duma ale i widok na Tatry. W czasie wędrówki spotkaliśmy wielu turystów, którzy jak się okazało wyszli jeszcze wcześniej od nas.  Na szlaku nie ma  pojęcia "Pana" czy "Pani", wszyscy są  tutaj na Ty, z każdym rozmawia się jak ze znajomym, łączy nas przecież pasja. Rozmowy umilają nam wspinaczkę. Coraz więcej łańcuchów. Chociaż ułatwiają one wejście to jednak na szlaku robi się coraz bardziej ciasno. Z góry schodzą już pierwsi zdobywcy. Informują nas, że do szczytu zostało około 30 minut. Jesteśmy już solidnie zmęczeni ale świadomośc nieodległego celu dodaje nam sił.



 



Ostatnia część, jeszcze tylko kilka niebezpiecznych miejsc i jesteśmy. Na szczyt udało nam się wejść o 12.00 co jest bardzo dobrym czasem. Należy dodać, że szczyt Rysów leżący po polskiej stronie ma 2499m, natomiast szczyt leżący w całości po stronie słowackiej jest 4m wyższy. Na górze 20-30 osób. Tutaj spotykają się osoby, które przyszły ze strony polskiej i słowoackiej. Podobno od tej drugiej wejście jest nieco łatwiejsze, tak przynajmniej wynika z relacji osób które na Rysy wchodzą co roku. Na Rysach planujemy zostać około 30 minut. Dostaliśmy od turystów którzy schodzili radę by czekać na zmianę pogody z aparatem w ręku. Nie od dziś przecież wiadomo, że w górach pogoda zmienia się błyskawicznie, a panorama  ze szczytu jest niepowtarzalna.

 

 

 

 

 

 

 



 


Trudno opisać wrażenia ze szczytu. Na pewno ogromna satysfakcja z tego, że się udało. No i widoki, z resztą sami spójrzcie.



 

 

 

 

 

 

 




Około 12:45 schodzimy, wydawałoby się to łatwe po tym męczącym wejściu. Nic bardziej mylnego, okazuje się, że o wiele lepiej wchodzi się na Rysy niż z nich się schodzi. Być może to wina zmęczenia, a może tego, że owe przepaści widzi się o wiele lepiej i ma się świadomość tego jak wysoko się jest. Zdaniem które co chwila pada z ust tych którzy schodzą jest : "O ile wejście nie jest łatwe, to zejście jest już trudne".

 


 

 

 


Czas mija a my na półce znajdującej się mniej więcej w połowie trasy spotykamy grupę turystów, którzy zrezygnowali z podejścia. Czekali tam na znajomego który właśnie schodzi razem z nami. Zapowiadają, że kolejnym razem się uda. To tylko potwierdzenie tezy, że aby wejść na Rysy należy być dobrze przygotowanym, nie tylko kondycyjnie. Chociaż sama trasa nie wydaje się być szczególnie trudna to miejscami może okazać się niebezpieczna. Warto wyruszać z samego rana i w dni pogodne, bezchmurne. Będzie to okazja do zrobienia niepowtarzalnych zdjęć.



Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Zmieniony: poniedziałek, 16 sierpnia 2010 22:36
 
Afrikaans Arabic Belarusian Bulgarian Chinese (Traditional) Czech Dutch English Finnish French German Greek Hindi Hungarian Indonesian Italian Japanese Latvian Lithuanian Maltese Norwegian Portuguese Romanian Russian Slovak Spanish Swedish Turkish Ukrainian Welsh

Archiwum wiadomości

Archiwum

Stworzone dzięki Joomla!. Designed by: Free Joomla 1.5 Theme, cc top level domain. Valid XHTML and CSS.